Historia domu przy trakcie
Jak dawna stacja pocztowa na trakcie brzeskim stała się domem na kolację i wieczór przy kartach.
Zanim stanął dom

Trakt z Warszawy na wschód biegł prosto przez Łuków, a każdy dyliżans musiał gdzieś zmienić konie. Budynek przy Warszawskiej stanął właśnie po to — jako stacja, w której furman zostawiał zmęczone konie i brał świeże.
Poczta działała tu dobrze ponad pół wieku. W księgach stacji zapisywano każdy przejazd — kto jechał, dokąd i o której godzinie. Część tych ksiąg przetrwała i leży dziś w gablocie przy wejściu.
Gdy koleje przejęły przewóz poczty, budynek stracił swoją pierwotną funkcję, ale nie zniknął z mapy miasta — zmieniał właścicieli i przeznaczenie, aż trafił w ręce, które postanowiły go otworzyć na nowo.
Trakt brzeski
Główna droga pocztowa z Warszawy na wschód
Zmiana koni
Główna funkcja stacji przez ponad pół wieku
Księgi stacji
Część zapisów przetrwała do dziś w gablocie
Co zostało, a co się zmieniło
Mury i sklepienia piwnic zostały takie same — remont odsłonił je, zamiast ukrywać. Dawna stajnia stała się salą kart, a izba stajenna — kuchnią, w której codziennie gotuje się żurek i kartacze.
Adres się nie zmienił: Warszawska 31 to wciąż ten sam numer, pod którym meldowały się dyliżanse. Zmieniło się tylko to, po co ludzie tu przychodzą — na kolację albo na wieczór przy zielonym suknie.